Krew mi zamarła.
Nagle usłyszałem, że otwierają się drzwi garażu.
Mój mąż już wrócił do domu.
Szybko schowałem paczkę za sobą.
Wszedł po schodach, wszedł do pokoju i spojrzał na mnie.
Wtedy jego wzrok padł na podniesiony materac.
Jego twarz stała się sina.
— Znalazłeś paczkę…
Cofnąłem się.
– Co to jest?
Przez kilka sekund milczał, po czym wyszeptał:
— Nie miałeś być tym, który to znajdzie.
Potem spojrzał na drzwi za mną i dodał:
— Ponieważ osoba, która to tu ukryła… to nie ja.
W tym momencie usłyszałem hałas dochodzący z wnętrza naszej szafy.
Ktoś ukrywał się za ubraniami.
A mój mąż szepnął:
— Nie waż się odwracać.







