Następnego ranka Rebecca złożyła wniosek o unieważnienie aktu własności i zablokowanie wszelkich sprzedaży lub zastawów.
Rejestrator powiatowy zastrzegł ten tytuł.
Pożyczkodawca zachował wniosek o pożyczkę, wiadomości e-mail, dowody tożsamości i podpisy elektroniczne.
W ciągu tygodnia śledczy przeszukali biuro Dereka.
Znaleziono robocze wersje podpisu Margaret, fałszywy list od lekarza, poświadczenie powiernika i wiadomości e-mail do notariusza, który ostemplował akt.
Znaleźli również wiadomości między Derekiem i Ronem, w których omawiano kwestię uznania starszych właścicieli domów za niezdolnych do podejmowania decyzji, jeśli krewni „udokumentują wystarczająco dużo nieporozumień”.
Ta część utkwiła mi w pamięci.
Nie chcieli po prostu chaty.
Tworzyli historię, w której byłem za stary, by zarządzać swoją własnością.
Notariusz przyznał, że Derek zapłacił mu 6500 dolarów za poświadczenie podpisów, których nigdy nie był świadkiem.
Ron przyznał, że wiedział, iż umowa deweloperska nie zostanie sfinalizowana bez mojej współpracy.
Twierdził, że wprowadzenie się do chaty miało na celu jedynie „rozmowę rodzinną”.
Sfałszowany akt został unieważniony.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






