Uśmiechnął się.
„Nie dałbym rady tu dotrzeć bez ciebie.”
Pocałowałam go.
“Ja wiem.”
Po jego wyjściu pojechałem do piekarni.
Zamówiłam tort tydzień wcześniej.
Dekorator wyniósł białe ciasto ze schludnym niebieskim napisem.
“GRATULACJE, DOKTORZE CARTER!”
Uśmiechnąłem się tak szeroko, że aż zabolały mnie policzki.
Przez siedem lat to ciasto istniało tylko w mojej wyobraźni.
W końcu niosłem to do domu.
Następną godzinę spędziłem na urządzaniu naszego mieszkania.
Kilka balonów.
Świeże kwiaty.
Jego ulubiona kolacja czeka w lodówce.
Wszystko było gotowe.
Pozostało mu tylko zdać.
Układałem talerze na stole, gdy zawibrował mój telefon.
Wiadomość pochodziła od Melissy.
Nie rozmawiałem z nią od czasów studiów. Odsunęliśmy się od siebie po ukończeniu studiów, jak to czasem bywa. Mimo to widok jej imienia wywołał uśmiech na mojej twarzy.
“Hej!”
„Właśnie dostrzegłam twojego męża na wolności i pomyślałam o tobie. Mam nadzieję, że u was wszystko w porządku!”
Dołączono zdjęcie.
Uśmiechnąłem się.
Musiała go zobaczyć przed ośrodkiem testowym.
Dotknąłem zdjęcia.
Mój uśmiech zniknął.
To nie była szkoła medyczna.
Było to wejście do luksusowego apartamentowca po drugiej stronie miasta.
Carter stał przy drzwiach wejściowych.
Obok niego stała młoda kobieta, której nigdy wcześniej nie widziałem.
Nie mogła mieć więcej niż 25 lat.
Miała na sobie dopasowaną marynarkę, trzymała w ręku skórzaną teczkę i śmiała się z czegoś, co przed chwilą powiedział Carter.
On odwzajemnił uśmiech.
Niegrzecznie.
Wygodnie.
Jakby nie spotkali się pierwszy raz.
Znak czasu umieszczony w rogu zdjęcia wywołał u mnie ciarki na plecach.
Zdjęcie zostało zrobione mniej niż 15 minut wcześniej.
Miał się zgłosić na najważniejszy egzamin w swoim życiu.
Zamiast tego był po drugiej stronie miasta z inną kobietą.
Znów spojrzałem na obraz.
Być może pomyliłem lokalizację.
Być może ośrodek testowy został przeniesiony.
Może…
Przybliżyłem.
Za nimi wyraźnie widoczny był adres budynku.
Wiedziałem dokładnie, gdzie to jest.
Nie było to nigdzie w pobliżu szkoły medycznej.
Moje palce zawisły nad imieniem Carter.
Zadzwoniłem.
Bezpośrednio do poczty głosowej.
Zadzwoniłem ponownie.
Poczta głosowa.
Trzeci raz.
Nic.
Napisałem do niego SMS-a.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






