„Kochana” – powiedział – „czuję się okropnie, pytając cię o to”.
Od tego czasu nasze rozmowy z każdym dniem stawały się coraz cieplejsze.
“Zapytać.”
Potem nadeszło popołudnie.
„Kochałam cię całe życie. Wiem, że wkrótce umrę. Ale zawsze marzyłam o ślubie z tobą. Czy wyjdziesz za mnie? To moje ostatnie życzenie”.
Ledwo mogłem oddychać. Nie mogłem nawet mrugnąć.
Pięćdziesiąt sześć lat rozmyślań „co by było, gdyby”, a tu proszę, chude i umierające na szpitalnym łóżku, zadające mi jedno pytanie, którego nigdy nie pozwoliłabym sobie wyobrazić.
Głos w mojej głowie, brzmiący dokładnie jak głos Raymonda, syknął: „Głupia staruszko, ani się waż!”
A inny głos, ten, który uciszyłam w wieku 17 lat, powiedział: „Powiedz tak! Choć raz w życiu powiedz tak!”
“Kochałem cię przez całe moje życie.”
Thomas miał raka w czwartym stadium. Postanowiłem spełnić jego ostatnią wolę.
„Tak” – wyszeptałem. „Thomas, tak”.
Jego oczy napełniły się łzami. Tak samo jak moje.
„Nie pożałujesz” – powiedział. „Obiecuję ci to, Nancy. Na moje życie, nie pożałujesz”.
Wtedy nie rozumiałam, dlaczego powiedział to w ten sposób, jak przysięgę, która znaczyła więcej niż sam ślub.
Zrozumiałam dopiero, gdy zrozumiałam, że właśnie zgodziłam się poślubić umierającego mężczyznę. Moje ręce nie przestawały się trząść, a gdzieś po drugiej stronie miasta Raymond pewnie już wybierał mój numer.
Spełniłbym jego ostatnie życzenie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






