“Zawsze się gubisz.”
Odwzajemniłem uśmiech, bo nie wiedziałem, co innego mógłbym zrobić.
Każdy instynkt podpowiadał mi, że muszę podnieść ten materac, gdy tylko nadarzy się okazja.
Ale każdy instynkt podpowiadał mi, że jeśli Ben zauważy we mnie choćby najmniejszą zmianę, nigdy nie poznam prawdy.
Kilka minut później do pokoju wszedł dr Klein z tabletem.
Nie wiedziałem, co innego mogę zrobić.
„Jak się dzisiaj czuje nasz pan młody?” zapytał ciepło.
„Żonaty” – powiedział Ben z uśmiechem.
„Słyszałem. Gratulacje dla was obojga.”
Spojrzał na monitor stojący obok łóżka, ledwo na niego patrząc, po czym znów zwrócił się do Bena.
„Wszystko idzie zgodnie z planem”.
Ben lekko skinął głową.
„Jak się dziś czuje nasz pan młody?”
„Więc jutro powinno pasować?”
„Powinno tak być” – odpowiedział lekarz.
Żadne z nich nie zdawało się zdawać sobie sprawy, że przyglądam im się uważniej niż zwykle.
Co nadal było zgodne z planem?
Ben nie miał jutro żadnych zabiegów.
Lekarz uśmiechnął się do mnie uprzejmie, zanim wyszedł.
Co nadal było zgodne z planem?
Ale jedyne, co przychodziło mi na myśl, to słowa pielęgniarki.
„On cię okłamuje. On i lekarz. Mają plan.”
„Wszystko w porządku?” zapytał Ben. „Wydajesz się być daleko stąd”.
“Po prostu jestem zmęczony.” Wymusiłem uśmiech.
Ścisnął moją dłoń.
„Po zakończeniu godzin odwiedzin idź do domu. Idź się wyspać.”
“Wydajesz się być daleko.”
“Będę.”
Kilka minut później poszedł w kierunku łazienki z kroplówką.
W chwili, gdy drzwi się zamknęły, podszedłem do jego łóżka.
Chciałem się dowiedzieć, co Ben przede mną ukrywa.
Moje palce drżały, gdy podnosiłem materac wyżej.
Pomiędzy ramą a sprężynami znajdowała się cienka teczka z papieru manilowego.
Podniosłem materac wyżej.
Drżącymi rękami wyciągnąłem go i przycisnąłem plecy do ściany.
Drzwi łazienki były nadal zamknięte.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






