Sąsiadki mówią, że pięknie go wspominam, że to rzadkość – taka wierna pamięć po mężu. Nie prostują ich. Nie mam potrzeby. To, co wiem, noszę sama. Jest ciężkie, ale moje.
Czasem myślę o tej Agnieszce z Puław. Czy też płakała? Czy też ma jego zdjęcia? Czy też leży w nocy i patrzy w sufit, próbując poskładać z dwóch połówek jednego całego człowieka?
Chyba nigdy się nie dowiem. I chyba tak jest lepiej.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





