“Cienki.”
Wrzucił klucze do miski stojącej przy drzwiach.
„Umieram z głodu. Chcesz zamówić coś meksykańskiego?”
Prawie się roześmiałem.
Po tym wszystkim, po tych wszystkich małych przeprowadzkach, pytał o kolację.
„Jasne” – powiedziałem. „Manny’ego”.
“Doskonały.”
I tak czasami wyglądało małżeństwo. Nie zawsze był to wybuch. Czasami kobieta siedziała przy stole, zdając sobie sprawę, że mąż dyskretnie i dyskretnie modyfikował jej życie, pytając, czy chce fajitas.
W następną sobotę poszliśmy na zbiórkę funduszy na grę w golfa w Brookhaven Country Club.
Nie chciałem iść. Greg powiedział, że to wiele dla mnie znaczy.
To zdanie wpędziło mnie w o wiele bardziej nieprzyjemne sytuacje, niż mam odwagę przyznać.
Książę Hollander znalazł mnie przy bufecie, trzymającego w ręku malutki talerzyk z dwiema krewetkami i jednym smutnym kawałkiem melona.
„Oto ona” – powiedział. „Nasza komik-helikopter”.
Uśmiechnąłem się.
“Książę.”
Wycelował we mnie swoim drinkiem.
„Wiesz, kochanie, że te Black Hawki to w zasadzie latające czołgi.”
Spojrzałem na niego.
„To nie są czołgi.”
„No cóż, wiesz, o co mi chodzi.”
“Nie bardzo.”
Zachichotał, nie zauważając ostrzeżenia.
„Oglądałem cały dokument o tych rzeczach. Niesamowite maszyny. Teraz praktycznie same latają, prawda?”
Przechyliłem głowę.
„Czy zdarzyło ci się kiedyś wprowadzić samolot w strefę pyłu przy silnym wietrze?”
Książę mrugnął.
„Cóż, nie osobiście.”
„To właśnie tam broszura zazwyczaj staje się cienka.”
Przez jedną wspaniałą sekundę Duke nie miał pojęcia, co zrobić ze swoją twarzą.
Po czym roześmiał się zbyt głośno, przeprosił i poszedł po kolejnego drinka.
Powinienem czuć się usatysfakcjonowany. Zamiast tego czułem się zmęczony.
Istnieje rodzaj humoru, który cię chroni, i jest taki, który przypomina ci, że ochrona była konieczna.
Trzy dni później przyszła koperta.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





