W pewnym momencie historie przestają się pojawiać. Zdjęcia lądują w koszu. Mundury znikają w szafach. Ludzie przestają zadawać pytania, a ty w końcu przestajesz udzielać odpowiedzi.
Usłyszałem za sobą kroki.
Greg wszedł do kuchni w dresach i starym T-shircie. Otworzył lodówkę.
„Wszystko w porządku?”
Wzruszyłem ramionami. „Nie mogłem spać”.
Chwycił butelkę wody.
„Nadal myślisz o dzisiejszym wieczorze?”
Spojrzałem na niego.
„Która część?”
Lekko zmarszczył brwi.
„Co dziwnego z Frankiem?”
Prawie się roześmiałem. Nie dlatego, że było to śmieszne, bo nie było.
Dziwna rzecz.
To właśnie wyciągnął z tego wnioski. Nie żarty. Nie rozmowa przy kolacji. Nie sposób, w jaki jego przyjaciele traktowali mnie jak dekoracyjny mebel.
Dziwne było to, że emerytowany generał mnie rozpoznał.
„Chyba tak” – powiedziałem.
Greg odkręcił nakrętkę butelki.
„Znasz go?”
“Trochę.”
„Sprawy wojskowe?”
„Sprawy wojskowe”.
Skinął głową, najwyraźniej zadowolony. Potem skierował się z powrotem do sypialni. W połowie korytarza zatrzymał się.
„Wiesz, że Blake żartował, prawda?”
I tak to się stało.
Wyrok, który wiedziałem, że zapadnie. Obrona. Wyjaśnienie. Wymówka.
Wpatrywałem się w kuchenny stół.
„Dobranoc, Greg.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






