„Jest jeszcze coś, Maya” – Ruth zawahała się, po czym kontynuowała. „Gregory dzwonił do placówki dwa razy w zeszłym tygodniu. Zapomniałam o tym wspomnieć z powodu naszych różnych zmian w pracy”.
Odwróciłem się do niej zdezorientowany.
„Po co dzwonił?”
„Nie o Eliasie. O tobie.”
„O mnie?”
“Jest coś jeszcze.”
Reklama
„Tak, wspomniał, że Elias o tobie mówił. Chciał wiedzieć, kim jesteś, jak długo jesteś wolontariuszem i czy personel, cytuję go, „dopuścił jakiegoś wolontariusza do papierów swojego wujka”. Zostawił ci wiadomość głosową w recepcji. Nie odsłuchałem jej. Nie czułem się na siłach, żeby ją odsłuchać”.
Zrobiło mi się sucho w gardle.
„Uważa, że zrobiłem coś nielegalnego?”
„Wydaje mi się, że myśli wiele rzeczy”.
“Zostawił ci wiadomość głosową.”
Reklama
Ojciec James podszedł cicho i delikatnie.
“Wszystko w porządku, Maya?”
„Nie wiem, kim jestem, Ojcze.”
Skinął głową, jakby była to w pełni dopuszczalna odpowiedź, po czym na chwilę położył mi dłoń na ramieniu i odszedł.
Zostałem przy grobie długo po tym, jak oboje odeszli. Deszcz przemoczył mi szalik, płaszcz i włosy. Czekałem, aż ktoś jeszcze przyjdzie. Nikt się nie pojawił.
“Czy wszystko w porządku?”
Reklama
***
Wczoraj wróciłem do ośrodka, żeby spakować osobiste rzeczy Eliasa, zanim personel opuści jego pokój.
Ruth spotkała mnie w recepcji i wręczyła mi puste kartonowe pudełko.
„Nie spiesz się. Pokój jest nadal twój.”
“Dziękuję.”
Korytarz wydawał się dłuższy, niż pamiętałem. Kiedy otworzyłem drzwi, cisza uderzyła mnie jak ściana. Jego łóżko było rozebrane do materaca, a na nim leżał cienki szpitalny koc.
Wróciłem do ośrodka.
Reklama
Krzesło Eliasa przy oknie stało puste, wciąż ustawione pod kątem, który mu odpowiadał.
Postawiłam pudełko na podłodze i usiadłam na brzegu łóżka po raz ostatni, pogrążona w żałobie. Przez długą chwilę nie mogłam się ruszyć.
„Powiedziałeś mi kiedyś, że śmierć w samotności to cena, którą płacisz” – powiedziałem na głos, do nikogo. „Mówiłem ci, że już nie jesteś sam. Mówiłem poważnie, Eliasie”.
Oczywiście nie było odpowiedzi, tylko dźwięk mojego oddechu.
Nie mogłem się ruszyć.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






