„Myślał, że dając ci te akcje, uczynisz się potężny”.
Kolejny krok.
„Nigdy nie rozumiał, że to po prostu czyni cię wartościowym.”
Stanęłam między nim a Leo.
„Wyjeżdżam jutro rano.”
Jego uśmiech stał się szerszy.
„Zabieram Leo, testament Juliana i wszystko inne bezpośrednio do naszych prawników”.
Zaśmiał się cicho.
„Myślisz, że opuścisz Pine Ridge?”
Następnie skinął głową w stronę okna.
Spojrzałem na zewnątrz.
Przy bramie osiedla zaparkowano dwa czarne SUV-y.
Obok nich stali mężczyźni.
Blokowanie podjazdu.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Mój ojciec może nadal uważać, że jest właścicielem tej posiadłości” – powiedział brat Juliana – „ale to ja kontroluję ochronę”.
Oparł się o biurko.
„Jutro rano podpiszesz umowę transferową.”
„A co jeśli odmówię?”
Uśmiechnął się.
„Jeśli będziecie współpracować, ty i Leo otrzymacie hojne kieszonkowe do końca życia.”
Jego oczy stały się stwardniałe.
„Jeśli tego nie zrobisz…”
Spojrzał w stronę ciemnego lasu otaczającego posiadłość.
„W Pine Ridge są głębokie jeziora. Niebezpieczne drogi. Gęste lasy.”
Zniżył głos.
„Wypadki zdarzają się tu cały czas.”
Potem wyszedł.
Zamek kliknął z drugiej strony.
Zostaliśmy uwięzieni.
CZĘŚĆ 3
Stałem w ciemnym biurze wpatrując się w zamknięte drzwi.
Nie pozwolili nam odejść.
Ta piękna rezydencja stała się więzieniem.
A ci mężczyźni na zewnątrz byli tam, żeby się upewnić, że albo zrzeknę się spadku po Leo…
Albo zniknął.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






