Następnie na moim ekranie otwierają się pliki prezentacji.
A potem z powrotem do mojego asystenta.
Cały mój poranek upłynął pod znakiem tego, żeby mieć dodatkowy czas.
Teraz ten czas minął.
Szybko zebrałam notatki i podeszłam do Lili.
Natychmiast podniosła wzrok.
„Czy nadszedł czas na misję ninja?”
Uśmiechnąłem się.
„Część druga.”
Usiadła prościej.
„Czy mam pracę?”
Uklęknąłem obok niej.
„Tak. Twoja praca jest bardzo ważna.”
Słuchała uważnie.
„Zostań tutaj. Nie zdejmuj słuchawek. Nie wychodź z tego pokoju, dopóki po ciebie nie przyjdę”.
Skinęła głową.
„Bez eksploracji.”
“Dokładnie.”
Podniosła jeden palec.
„A co jeśli eksploracja mnie znajdzie?”
Zamarłem na pół sekundy.
Bo to była taka odpowiedź w stylu Lili.
“Co?”
Wzruszyła ramionami.
„Czasami przygody po prostu się zdarzają.”
Zaśmiałem się cicho.
„Nie dzisiaj, kochanie.”
Ona obiecała.
I uwierzyłem jej.
To był mój błąd.
Prezentacja rozpoczęła się punktualnie.
Przez pierwsze kilka minut wszystko przebiegało gładko.
Klient zadał pytania.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






