Śledztwo w sprawie lotu 412 ostatecznie doprowadziło do poważnego postępowania karnego i gruntownej rewizji procedur bezpieczeństwa i obsługi technicznej linii lotniczych. Pasażerowie zapamiętali lot przede wszystkim z powodu przerażającego awaryjnego lądowania, ale Laura zapamiętała go jako noc, w której w końcu przestała uciekać z kokpitu.
Nie wróciła od razu do latania wojskowego. Zamiast tego zaczęła współpracować z inspektorami bezpieczeństwa lotniczego i szkolić pilotów w rozpoznawaniu nietypowych zachowań kontrolerów lotu, wykorzystując wszystko, czego nauczyła się zarówno z wypadku Nathana, jak i lotu 412.
Prawie rok później Andrew zaprosił ją na pokład innego samolotu.
Tym razem nie było żadnego wypadku.
Laura zatrzymała się przy wejściu do kokpitu i wpatrywała się w instrumenty, zaskoczona, jak znajome to wszystko wciąż wydawało się. Wspomnienia były, ale już nią nie rządziły.
Andrzej się uśmiechnął.
„Nadal uważasz, że skończyłeś już latać?”
Laura spojrzała przez przednią szybę w stronę otwartego pasa startowego.
„Chyba już przestałam obwiniać siebie”.
Kilka minut później samolot nabrał prędkości i płynnie wzniósł się w poranne niebo.
Laura wsiadła na pokład lotu 412, wierząc, że lotnictwo na stałe należy do jej przeszłości. Była tylko anonimową pasażerką na miejscu 8A, aż do momentu, gdy w desperackim komunikacie zapytano, czy ktoś na pokładzie ma doświadczenie w pilotowaniu myśliwców.
Odpowiedziała, bo potrzebowało jej blisko trzystu nieznajomych.
Ale gdzieś pomiędzy zawodną kontrolą, awaryjnym lądowaniem i prawdą o Nathanie, Laura zdała sobie sprawę, że uratowała też kogoś innego.
Się.






