Nathan wyszedł za mną, trzymając obie szklanki herbaty, a jego skórzane sandały stukały o beton. Wpatrywał się w ciemne kształty, a potem spojrzał na zamkniętą na kłódkę boczną furtkę.
„Może tu wszedł jakiś bezdomny pies” – powiedział, podając mi szklankę.
„Psy nie mają takich palców” – powiedziałem beznamiętnie.
Wróciliśmy do mojego małego gabinetu na końcu korytarza, gdzie komputer stacjonarny mieścił główny dysk do przechowywania danych z zewnętrznych kamer bezpieczeństwa. Usiadłem w skórzanym fotelu, kliknąłem dwa razy myszką i wyświetliłem nagranie z popołudnia 4 lipca.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






