O drugiej po południu Dylan zapukał do drzwi salonu i wszedł do środka, niosąc czarny pokrowiec na ubrania. Szybkim, nerwowym ruchem położył wypożyczony smoking na naszym beżowym fotelu.
„Mam już nić, Tess” – powiedział Dylan tak szybko, że słowa zlewały się w jedno. „Gotowy, żeby rozbujać to w następną sobotę”.
„Dzięki, że go odebrałeś” – powiedziałem, wygładzając plastikowe pokrycie skafandra. „Gdzie dokładnie nocujecie? Jared mówił, że w domku.”
Dylan potarł kark, jego wzrok powędrował w stronę korytarza. „Och, tak, wiesz. Po prostu jakieś miejsce w lesie. Bardzo rustykalne. Nic wielkiego.”
„Który las, Dylan?”
„Trochę na północ” – powiedział, cofając się w stronę wyjścia. „Bardzo głęboko w sosnach. Do zobaczenia później, Tess”.
Wyszedł zanim zdążyłem poprosić go o mapę i numer telefonu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






