Przy stole zapadła cisza. Mike spojrzał na pogniecione banknoty, po czym potarł kciukiem swoją grubą srebrną obrączkę.
„Do czego to służy, synu?” – zapytał Mike, a jego głos był powolny i niski.
Chłopiec pociągnął za kołnierzyk koszuli, ściągając kołnierzyk w dół. Tuż pod gardłem, w skórę wbijał mu się ciemnofioletowy siniak w kształcie ciężkiego kciuka, choć Mike wciąż patrzył na pieniądze.
„Mam na imię Tyler” – wyszeptał chłopiec, oddychając płytko. „Czy to wy zatrzymujecie ludzi?”
Mike pochylił się do przodu, opierając łokcie na sośnie. Teraz zobaczył fioletowy ślad, ciemny na obojczyku chłopca.
„Pomagamy, kiedy możemy” – powiedział Mike. „Kogo trzeba powstrzymać?”
„Donald” – wyszeptał Tyler. „Jest głośny. Pomożesz mu, czy nie?”
Zanim Mike zdążył odpowiedzieć, z korytarza, obok automatów telefonicznych, wybiegła młoda kobieta. Na prawym ramieniu miała niebieską ortezę na nadgarstek, a jej twarz pokryta była grubą warstwą płynnego makijażu, który nie do końca pasował do bladej skóry jej szyi.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






