„Te nagrania miały zostać zniszczone” – powiedział Reed, a jego głos opadł o oktawę. „Ale niektóre rzeczy są zbyt cenne, by je stracić, nawet jeśli komisja nadzorcza uzna, że nigdy nie istniały. Ten program nie zaczął się tam, gdzie myślisz”.
Sięgnąłem do teczki, muskając palcami stary, sztywny papier, który w dotyku przypominał suche liście. Pod dokumentami służbowymi znajdowały się czarno-białe, błyszczące zdjęcia owczarków niemieckich i malinois, każdy oznaczony sześciocyfrowym numerem tatuażu.
Wtedy moja ręka natrafiła na mniejszy kawałek papieru, leżący luzem na dole stosu.
Wyciągnąłem wyblakłe zdjęcie Polaroida. Przedstawiało siedem małych szczeniąt ustawionych w rzędzie na zielonym kocu wojskowym, a za nimi młody mężczyzna z ogoloną głową trzymał srebrny gwizdek.
Tym młodym mężczyzną byłem ja.
Spojrzałem na datę wpisaną fioletowym atramentem na białym marginesie polaroida: 12 kwietnia 1974 r.
Wpatrywałem się w liczby, aż zaczęły się rozmazywać.
„Ta data jest błędna” – powiedziałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






