Pocierałem kciukiem srebrny pierścień na lewej ręce – to nawyk, który zwykle uspokajał mnie, gdy rozmowa telefoniczna nie szła zgodnie z planem.
„To tylko przebita opona” – powiedziałem, wskazując na złamaną gumę w jej tylnym kole.
„Mam wajchę w plecaku.”
„Nie potrzebujemy twojej pomocy” – powiedziała.
Miałem w kieszeni kamizelki siedemdziesiąt trzy dolary w pogniecionych banknotach i nie musiałem nigdzie iść.
Miałem w sakwie ciężki zestaw naprawczy i małą sprężarkę powietrza, ale ona patrzyła na mój motocykl jak na radiowóz.
Zegar na moim rowerze przesunął się na północ.
Dziewczyna klęczała na żwirze, próbując wcisnąć łyżkę do opon na zardzewiałą nakrętkę koła.
Całą swoją masą ciała naparła na metalowy pręt, lecz jej ręce trzęsły się zbyt mocno, by mogła utrzymać metalowy pręt.
Próbowała dokręcić śruby zamiast je poluzować, w panice obracając żelazo w złą stronę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






