
Mój głos pozostał spokojny.
„Miejsce w pociągu było po prostu pierwszą sytuacją, w której przestałem udawać”.
Camellia zrobiła krok naprzód.
„Luke, może powinieneś się uspokoić.”
Odwrócił się w jej stronę.
„Camellia, zamknij się.”
Pokój zamarł.
Wyglądała na zszokowaną.
Ten sam mężczyzna, który pocieszał ją poprzedniej nocy, teraz stał się zimny.
Jej oczy napełniły się łzami.
I w tym momencie w końcu zrozumiałem.
Kamelia nie była niczym wyjątkowym.
Ona nie była wyjątkiem.
Była po prostu kolejną osobą, której Luke spodziewał się, że będzie go wspierać.
W chwili, gdy stawała się uciążliwa, otrzymywała takie samo traktowanie.
Wzięłam torebkę.
„Widzisz to teraz, prawda?”
Luke zmarszczył brwi.
“Co?”
„To nie ja byłem problemem.”
Spojrzałem to na niego, to na Camellię.
„W chwili, gdy życie staje się trudne, atakujesz osobę najbliższą tobie.”
Żaden z nich nie odpowiedział.
Sięgnęłam do torby.
Następnie położyłem pierścionek zaręczynowy na szklanym stole konferencyjnym.
Diament przesunął się po powierzchni i zatrzymał się tuż przed Lukiem.
Jego wzrok padł na to.
„Zapłaciłem pozostałe dwanaście tysięcy dolarów za ten pierścionek.”
Jego wyraz twarzy uległ zmianie.
“Co?”
„Trzy miesiące temu. Kiedy twoja karta została odrzucona.”
Spojrzał na mnie.
„Nikomu o tym nie powiedziałam, bo nie chciałam cię zawstydzić”.
Podniosłem teczkę.
„Ale mam już dość chronienia kogoś, kto nigdy nie chronił mnie”.
Podszedłem do drzwi.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






