Siedziała na siedzeniu pasażera, trzymając w rękach oba laptopy, przyciskając notatnik do piersi, i patrzyła, jak jej dom płonie.
Walt zatrzymał Taurusa na środku ulicy, bo nie było dokąd jechać, i usiadł za kierownicą, wciąż mocno ją ściskając, kostki miał pobielałe, a szczęka pracowała tak, jakby próbował wydusić z siebie słowa.
„Hortensje” – powiedziała Helen.
Jej głos był bardzo cichy.
Bardzo stabilny.
Zły rodzaj stabilności.
Walt wyciągnął rękę i położył ją na ramieniu. Nie na jej ręce. Na jej ramieniu. Trzymając.
Strażak podszedł do samochodu i machnął ręką, żeby się wycofali.
„Proszę pana, nie może pan tu parkować. Musimy oczyścić ten pas.”
„To nasz dom” – powiedział Walt.
Wyraz twarzy strażaka uległ zmianie. Profesjonalny ton komendy złagodniał i zmienił się w coś bardziej ostrożnego.
„Proszę pana, czy może pan przesunąć pojazd na koniec kwartału? Ktoś przyjdzie i z panem porozmawia”.
Walt przestawił samochód.
Helen nadal nie wydostała się.
Z nowej pozycji na końcu ślepej uliczki widzieli całą ulicę. Dom Andersonów, ciemny i nieruchomy. Dom Callawayów, gdzie Dolores stała na trawniku w pikowanej szacie, z założonymi rękami, wpatrując się w ogień z miną, której Helen nie potrafiła odczytać z tej odległości. Dom Duca, gdzie przednia lampa Franka była włączona, ale sam Frank nigdzie nie był widoczny.
A między nimi wszystkimi dom Garzy umarł w listopadową noc.
Inspektor pożarnictwa o nazwisku Reyes znalazł ich 20 minut później. Niska kobieta, po trzydziestce, ze zmęczonymi oczami i notesem, który widział wiele złych nocy.
Zadała standardowe pytania.
Kiedy wyjechałeś? Kiedy ostatnio sprawdzałeś dom? Czy były jakieś problemy z elektrycznością? Czy ostatnio w domu prowadzono jakieś prace remontowe?
Walt odpowiedział historią z okładki. Sarasota. 2 tygodnie. Wyjechali w sobotę. Wszystko było w porządku, kiedy wyjeżdżali. Nie, żadnych problemów z elektrycznością, żadnych remontów, nic nadzwyczajnego.
Helen nic nie powiedziała.
Trzymała laptopy i zeszyt, pozwalając Waltowi mówić, bo sama wykonywała obliczenia w myślach. Kalkulowała.
Pożar został podpalony około 2:14 nad ranem. Straż pożarna była już na miejscu, gdy dotarli o 2:31. Oznaczało to, że ktoś powiadomił o pożarze w ciągu kilku minut.
„Kto to zgłosił?” zapytała Helen, przerywając Waltowi w pół zdania.
Reyes sprawdziła swoje notatki.
„Anonimowy telefon komórkowy zadzwonił o 2:17.”
Pożar podłożono o 2:14. Ktoś zgłosił pożar o 2:17.
To nie był sąsiad, który się obudził, poczuł dym i zaczął szukać telefonu. To był ktoś, kto już nie spał, obserwował i wiedział, że pożar się zbliża.
Helen odłożyła te słowa na bok i nie powiedziała nic więcej.
O godzinie 4:00 rano pożar został ugaszony.
Zniszczenia koncentrowały się w przedniej części domu. Ganek został zniszczony, salon spalony. Dym i woda uszkodziły większość pierwszego piętra, ale tylna część domu, kuchnia, sypialnie na piętrze i tylny taras z widokiem na boczne wejście do domu Anderson – wszystkie te miejsca przetrwały.
Kamery również przetrwały.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





