REKLAMA

Subskrybuj teściową: Jak zakończyła się pewna rodzinna kolacja

REKLAMA
Subskrybuj teściową: Jak zakończyła się pewna rodzinna kolacja
REKLAMA

A na korytarzu, gdy Iliusza szukał swojej kurtki, mój mąż nachylił się do mojego ucha i szepnął coś, co sprawiło, że zrobiło mi się ciemno przed oczami: „Ira, pamiętasz, jak w zeszłym tygodniu dzwonił do mnie bank i pytał o nasze mieszkanie? Myślałam, że to oszuści. Teraz już tak nie myślę”.

Rozdział 2. Telefon z banku

Leżałam tam całą noc, gapiąc się w sufit, słuchając, jak mój mąż przewraca się z boku na bok. O szóstej rano poddał się, usiadł na łóżku i wyciągnął telefon.

„Zadzwonię do banku, jak tylko otworzą” – powiedział oschle. „Nie podoba mi się ten telefon”.

O 9:00 siedzieliśmy już w kuchni z włączonym głośnikiem. Miły kobiecy głos długo sprawdzał dane paszportowe mojego męża, a potem wypowiedział zdanie, od którego ugięły się pode mną nogi:

„Aleksie Nikołajewiczu, złożono wstępny wniosek o kredyt hipoteczny na Twoje mieszkanie. Kwota wynosi dwa miliony osiemset tysięcy rubli. Wnioskodawcą jest Ilja Aleksiejewicz. Jesteś wymieniony jako właściciel i współkredytobiorca.”

Mąż zbladł.

— Kto to wskazał? Ja niczego nie podpisywałem!

„To wniosek wstępny” – odpowiedziała spokojnie dziewczyna. „Aby podjąć ostateczną decyzję, wymagany jest podpis w oddziale. Konsultant umówił się na wizytę dzisiaj na 14:00”.

— Jakiego konsultanta?

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA