Było cicho.
To było jak dłoń Lily oplatająca mój palec. To było jak przespanie burzy, bo nikt nie mógł mnie już zamknąć. To było jak otwarcie okna w jasny poranek i uświadomienie sobie, że zimno już mną nie włada.
Nie wróciłem, żeby zniszczyć Lucasa.
Wróciłem, żeby odzyskać swoje życie.
I tym razem nikt nie mógł go ukraść.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






