Przyglądałem się mu, obracając go w palcach.
Prawie się poddałem.
Pomyślałem, że to dziwne miejsce. Było zakopane pod zeznaniami podatkowymi. Może Sean schował je tam dawno temu i o nim zapomniał. Pomyślałem, że to może jakiś stary projekt wideo. Albo…
Nasza rocznica była za kilka dni. Może to było coś słodkiego, co trzymał w zanadrzu! Coś, czego nie śmiał mi wręczyć osobiście.
„Sean, jesteś podstępnym romantykiem” – wyszeptałam z uśmiechem.
Może to było coś słodkiego.
Zaniosłem dysk na stół w salonie, gdzie leżał otwarty laptop. Palce drżały mi z podniecenia, gdy włączałem laptopa i z ciekawością podłączałem pendrive.
Otworzył się folder zawierający cztery pliki wideo oznaczone: WIDEO 1, WIDEO 2, WIDEO 3 i WIDEO 4.
Nie było tytułów ani innych wyjaśnień, tylko liczby.
Zawahałam się przez pół sekundy, po czym kliknęłam dwukrotnie pierwszy przycisk, oczekując miłego wspomnienia lub serdecznej wiadomości.
Moje palce drżały.
Ekran wypełnił się widokiem pokoju, którego nie rozpoznawałem.
Miał blade ściany, prostą lampę i okno z roletami na wpół zaciągniętymi. Sean siedział na brzegu łóżka. Wyglądał okropnie.
Jego oczy były zaczerwienione, a ręce mu się trzęsły. Mój mąż wpatrywał się w kamerę, jakby zbierał się na odwagę, żeby przemówić.
„Nie wiem, jak jej o tobie powiedzieć” – powiedział cicho.
Mój uśmiech zniknął.
Wyglądał okropnie.
Sean potarł twarz i odwrócił wzrok.
„Rachel, próbowałem setki razy. Siadam do kolacji i słowa po prostu nie przychodzą. Moja żona na to nie zasługuje. Zasługuje na prawdę”.
Nie znałem żadnego Rachel. Nigdy nie słyszałem, żeby wymawiał to imię od czterech lat.
Mój mąż ocierał oczy grzbietem dłoni.
„Dam sobie radę. Muszę. Zanim będzie za późno”.
Film się zakończył.
Nie znałam żadnej Rachel.
Siedziałam zupełnie nieruchomo. Czułam jednocześnie ucisk w klatce piersiowej i pustkę, jakby coś we mnie wydrążono.
Rachel.
Setki okropnych możliwości tłoczyły się w mojej głowie naraz.
Kobieta.
Romans.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






