Resztę mojej historii znajdziesz w artykule w pierwszym komentarzu .
Zobaczyłem mojego brata bliźniaka Simona, który wyjechał piętnaście lat temu, nie zostawiając żadnych wieści.
Ogarnęła mnie wściekłość i nakrzyczałem na żonę i na niego.
Następnie Simon odszedł, nie mówiąc ani słowa.
Żona wyjaśniła mi, że cierpi na nowotwór w stadium terminalnym.
Poprosił o pomoc, a ona ukryła go w naszej piwnicy, nic mi nie mówiąc.
Poszliśmy go zabrać.
Znalazłem go na cmentarzu, niedaleko naszych rodziców.
Powiedział mi, że chce pozostać blisko swojej rodziny, zanim umrze.
Mieszkał z nami przez siedem miesięcy, a moja córka nazywała go „drugim tatą”.
Potem, pewnego zimowego poranka, zmarł.









