Nie jako kochankowie.
Jeszcze nie jako rodzeństwo.
Jako dwie osoby, które przetrwały to samo kłamstwo.
Następnie Isabella ujawniła ostatni sekret.
Zarodek Lily nie powstał z jej komórki jajowej.
Pochodzi od anonimowego darczyńcy wybranego przez Salvatora.
„Kto?” zapytałem.
Moja matka spojrzała na Vincenta.
Wszedł bezszelestnie.
Jego twarz była blada.
„Moja córko” – powiedział.
Nikt się nie ruszył.
Vincent wyjaśnił, że jego żona i mała córeczka rzekomo zginęły w pożarze szpitala dwadzieścia dziewięć lat temu. Salvatore pobrał tkankę dziecka i zakonserwował ją w ramach swoich eksperymentów genetycznych.
„Moja córka miała na imię Sofia” – powiedział Vincent. „Lily nosi jej DNA”.
Oznaczało to, że Lily była biologicznie moja i genetycznie spokrewniona z zaginioną córką Vincenta.
Dziecko zostało stworzone ze skradzionych żyć.
Ale ona nie należała do żadnego z mężczyzn, którzy ją zaprojektowali.
Należała do siebie.
Wszedł strażnik.
„Panie, Salvatore uciekł podczas transportu.”
W pokoju zrobiło się zimno.
“Jak?”
„Konwój został zaatakowany.”
Vincent spojrzał na zegar.
„On tu idzie.”
Natychmiast przenieśliśmy Lily.
Ale gdy Elena weszła do sypialni, okno było otwarte.
Łóżko było puste.
Guziki leżały na podłodze.
Do jego piersi przypięta była notatka.
**PRZYJDŹ ISABELLĘ DO DOMU NAD JEZIOREM. PRZYJDŹ SAMA.**
Moja mama to przeczytała.
„To zaczęło się ode mnie.”
„Nie” – powiedziałem. „To się skończy na nas wszystkich”.
Pojechaliśmy osobno do opuszczonego domu nad jeziorem, do którego Salvatore zabierał nas kiedyś, gdy byliśmy dziećmi.
Drzewa pokryte były śniegiem.
W środku Lily siedziała przy stole w jadalni i spokojnie kolorowała.
Salvatore stał za nią.
Od kamizelki wybuchowej, która otaczała jego ciało, biegł przewód prowadzący do spustu w jego dłoni.
„Dziadek mówi, że wszyscy grają w jakąś grę” – powiedziała Lily.
Zmusiłem się, żeby mój głos nie drżał.
„On kłamie.”
Salvatore się uśmiechnął.
„Dzieci uczą się tak szybko”.
Isabella zrobiła krok naprzód.
„Chciałeś mnie.”
„Chciałem posłuszeństwa”.
„Nigdy nie rozumiałeś miłości.”
„Zrozumiałem, że dzięki temu ludzie stają się przewidywalni”.
Spojrzał na mnie.
„Adrian podda się dla dziecka. Matteo podda się dla Eleny. Vincent podda się dla pamięci córki”.
Potem spojrzał na Isabellę.
„I poddasz się, bo wciąż wierzysz, że we mnie jest coś wartego ocalenia”.
Spojrzenie mojej matki złagodniało.
Przez jedną straszną sekundę pomyślałem, że ma rację.
Podeszła do niego.
„Isabello” – ostrzegłem.
Nie zatrzymała się.
Salvatore się uśmiechnął.
Potem go objęła.
Jego wyraz twarzy uległ zmianie.
„Wybaczysz mi?”
„Nie” – szepnęła.
Pociągnęła za spust ukryty pod rękawem.
Uruchomiono małe urządzenie z impulsem elektromagnetycznym.
Detonator w ręku Salvatora umarł.
Vincent strzelił.
Kula trafiła Salvatora w ramię.
Przeszedłem przez pokój i ściągnąłem Lily z krzesła, podczas gdy Matteo rzucił się na naszego ojca.
Kamizelka wybuchowa nie eksplodowała.
Salvatore krzyczał, gdy agenci wbiegli do domu.
Tym razem zakuli go w łańcuchy wystarczająco mocne, by mógł je nosić król.
Lily dotknęła mojej twarzy.
„Zapomniałeś o swoich kolorach.”
Śmiałem się przez łzy.
„Chyba tak.”
Otworzyła pudełko z farbami.
“Usiąść.”
A podczas gdy agenci federalni odciągali od mnie architekta naszego cierpienia, moja córka znów namalowała mi na czole błękitnego motyla.
# **CZĘŚĆ 8 — BEZSERCOWY CZŁOWIEK, KTÓRY ZOSTAŁ OJCEM**
Rok później dwór Romano nie był już obiektem strachu.
Uzbrojeni strażnicy pozostali, ale ich broń była ukryta.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






