„Musisz być tą sławną córką” – powiedział, sam odsuwając jej krzesło. „Twoja matka nie mówiła mi, że jesteś taka śliczna”.
Chloe zaśmiała się uprzejmie i usiadła. Próbowałem spojrzeć jej w oczy, ale Richard już pochylił się w jej stronę, opierając łokcie na stole, odwrócony ode mnie ciałem.
„Co robisz, Chloe? Twoja matka jest taka tajemnicza w twoim temacie.”
„Pracuję w marketingu” – powiedziała.
„Marketing. Mądra dziewczyna. Założę się, że jesteś w tym genialna”.
„Richard, opowiadałem Chloe, jak poznaliśmy się na tej gali.”
„Mhm” – mruknął, wciąż wpatrując się w nią. Potem, jakby mimochodem, wyciągnął rękę i ścisnął mój nadgarstek. „Wydawałaś się zmęczona w tym tygodniu, prawda, kochanie? Ciągle jej powtarzam, że praca zaczyna być dla niej zbyt dużym obciążeniem”. Odwrócił się do Chloe, nie czekając na moją odpowiedź. „Chloe, powiedz mi, mieszkasz gdzieś w pobliżu? Często widujesz się z mamą?”
„Dość często” – odpowiedziała ostrożnie.
Powoli skinął głową, jakby dała mu coś pożytecznego.
Potrzebowałem chwili, żeby odetchnąć i zobaczyć, co zrobi, gdy dam mu przestrzeń.
„Zaraz wracam” – powiedziałem, odsuwając krzesło. „Toaleta”.
Żadna z nich tak naprawdę nie podniosła wzroku. Ale kiedy wstałam, dostrzegłam, jak dłoń Chloe zsuwa się ze stołu na jej kolana, a telefon ma już schowany na udzie.
W toalecie pozwoliłam kranowi lecieć, aż woda zrobiła się zimna, a potem ochlapałam nią twarz. Trzymałam się krawędzi umywalki i patrzyłam na siebie w lustrze przez coś, co wydawało się wiecznością, zastanawiając się, kiedy dokładnie zaczęłam wyglądać na zmęczoną w oczach innych. Powoli osuszyłam ręce. Sprawdziłam szminkę.
Ledwo cofnęłam się na korytarz, gdy telefon zawibrował mi w dłoni. Na ekranie pojawiło się imię Chloe. Jej wiadomość składała się z trzech słów, niezgrabnie wpisanych pod stołem.
„Wróć teraz.”
Żołądek ścisnął mi się tak mocno, że poczułem go w kolanach. Skręciłem za róg i wróciłem do naszego stolika, pewien, że mogę zakończyć całą rozmowę jednym zdaniem.
Nie to widziałem.
Richard pochylał się do przodu, opierając łokcie na stole, a na jego twarzy malował się wyraz troskliwej, ojcowskiej troski. Mówił cicho. Chloe odchylała się do tyłu, zupełnie nieruchoma, z zaciśniętą szczęką w sposób, który znałam aż za dobrze.
Zatrzymałem się kilka stóp dalej, za drewnianą przegrodą i nasłuchiwałem.
„Martwię się o nią, wiesz” – mruknął. „Ostatnio jest taka zestresowana. Zapomina o drobiazgach. Jestem pewien, że ty też to zauważyłaś, prawda, kochanie?”
„Nie próbuję przesadzać” – kontynuował, jeszcze bardziej zniżając głos. „W tym miesiącu czeka ją po prostu mnóstwo papierkowej roboty związanej ze ślubem i widzę, że to ją wykańcza”.
Kontynuował: „Gdybyś mógł ją delikatnie zachęcić, żeby dała sobie z tym wszystkim czas, nie spieszyła się, nie podpisywała niczego, kiedy jest tak wyczerpana, to bym się uspokoił. Posłucha cię. Ufa ci w sposób, w jaki jeszcze nie do końca ufa mi”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






