W piątek Elise przyleciała pod ochroną policji.
W sobotni poranek Daniel przyprowadził na mój ślub połowę swojej sieci kontaktów.
„Lena” – szepnął Daniel, przywracając mnie do rzeczywistości. „Trzęsiesz się”.
„Jestem szczęśliwy.”
Przysunął się bliżej, jego ciepły oddech musnął mój policzek. „Po dzisiejszym dniu nie będziesz musiała się o nic martwić. Zajmę się wszystkim”.
Po drugiej stronie ogrodu kierownik działu cateringu skinął mi delikatnie głową.
Nie jestem kierownikiem firmy cateringowej.
Detektyw Ruiz.
Pułapka została zamknięta.
Daniel podniósł mój welon, jego kciuk musnął moją szczękę z teatralną czułością.
Urzędnik uśmiechnął się. „Przechodzimy teraz do przysięgi”.
Oczy Daniela zabłysły.
Myślał, że te pieniądze już należą do niego.
Część 3
Daniel odezwał się pierwszy.
„Lena” – powiedział głosem tak głębokim, że mógłby sprzedać truciznę jako lekarstwo – „od chwili, gdy cię poznałem, wiedziałem, że chcę cię chronić”.
Kilku gości westchnęło.
Zobaczyłem Elise w ostatnim rzędzie, ukrytą pod szerokim kapeluszem, z bladą, ale nieskazitelną twarzą. Zobaczyłem Marisol przy fontannie, udającą, że sprawdza program. Za drzwiami kuchni zobaczyłem dwóch umundurowanych funkcjonariuszy.
Daniel kontynuował: „Nosiłeś w sobie tyle bólu. Nie musisz już dźwigać go sam”.
Jego matka otarła oczy. Nazwała mnie „kruchą” na brunchu. Jego siostra zażartowała, że Daniel zasługuje na „nagrodę” za radzenie sobie z moim lękiem.
Kruchy.
Spojrzałam mu w oczy i się uśmiechnęłam.
„Moja kolej?” – zapytałem.
Urzędnik skinął głową.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






