„Siedemdziesiąt miesięcy. Wliczając odszkodowanie”.
Zamknąłem oczy.
Po raz pierwszy od śmierci Daniela powietrze wydawało się na tyle lekkie, że można było oddychać.
Mój telefon znowu zawibrował. Wiadomość od mamy.
Nadal jestem twoją matką.
Przyglądałem się tym słowom przez dłuższą chwilę, po czym wpisałem:
A ja nadal byłam twoją córką.
Potem zablokowałem jej drogę, wyszedłem na światło słoneczne i spokojnie pojechałem do domu.






