Chwilę później drzwi się otworzyły.
Eleanor tam stała.
Wyglądała na mniejszą, niż zapamiętałem.
Również starszy.
Jej wzrok przesunął się z mojej twarzy na ciężarówkę Richarda zaparkowaną przy krawężniku.
„Sam tu przyjechałeś?”
„Tak.”
Wydawała się szczerze oszołomiona.
„W końcu się nauczyłem. Wczoraj zdałem egzamin.”
Spodziewałem się sarkazmu.
A może nawet krytykę.
Zamiast tego wyraz twarzy Eleanor uległ zniszczeniu.
Przyglądała mi się przez kilka sekund.
Potem szepnęła:
„Więc nigdy ci nie powiedział.”
Poczułem ucisk w żołądku.
„Co mi powiedziałeś?”
Otworzyła drzwi szerzej.
„Powinieneś wejść do środka.”
Poszedłem za nią do skromnego salonu, w którym unosił się delikatny zapach lawendy.
Eleanor zrobiła herbatę.
Jej ręce trzęsły się tak samo mocno jak moje.
W końcu przemówiłem.
„Richard zawsze mi mówił, że mnie nienawidzisz.”
Podniosła wzrok.
„Powiedział mi to samo o tobie.”
Zmarszczyłem brwi.
“Co?”
„Powiedział, że nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego.”
„To nieprawda.”
„I nigdy cię nie nienawidziłem.”
Nagle pokój wydał się dużo mniejszy.
„Oboje zostaliśmy okłamani” – powiedziała cicho Eleanor. „Przez tę samą osobę”.
Spojrzałem na nią.
„Dlaczego Richard miałby coś takiego zrobić?”
Zamiast odpowiedzieć od razu, zapytała o coś nieoczekiwanego.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






