Camila natychmiast wręczyła mu umowę najmu.
„Przeczytaj to.”
Josh przejrzał pierwszą stronę.
Dahlia nachyliła się nad jego ramieniem.
Po chwili spojrzała w górę.
„Jesteś zły, bo ona prosi cię o zapłacenie czynszu?”
“Tak!”
Camila wskazała kwotę.
„Prawie tysiąc dolarów miesięcznie!”
Josh zmarszczył brwi.
„Ale to jest tańsze niż to, co płacisz teraz”.
Camila wpatrywała się w niego.
„I mieszkałbyś w ich domu” – kontynuował. „Dlaczego nie miałbyś się dołożyć?”
„Bo spłacili kredyt hipoteczny!”
I tak to się stało.
Prawda.
Camila uważała, że skoro nie jesteśmy już nic winni bankowi, to mieszkanie w naszym domu nie będzie jej nic kosztować.
Leo powoli podniósł wzrok znad umowy.
„Czekaj” – powiedział. „W ogóle nie planowałeś się do tego przyczynić?”
Camila wyglądała na obrażoną.
„Jestem twoją matką!”
Dahlia uniosła brwi.
„Więc spodziewałeś się, że będziesz tu mieszkał zupełnie za darmo?”
Camila podniosła ręce.
I w końcu coś się zmieniło w wyrazie twarzy Leo.
Myślę, że po raz pierwszy naprawdę zrozumiał, co próbowałem mu powiedzieć.
Pamiętał o nadgodzinach.
Ofiary.
Lata stresu finansowego.
A teraz jego matka stała w naszej kuchni i domagała się, aby wszystkie te poświęcenia przynosiły jej korzyści w nieskończoność, bez jej wkładu w nie.
„Mamo” – powiedział ostrożnie Leo – „nigdy nie miałem na myśli, że możesz tu mieszkać za darmo”.
Camili otworzyła szeroko usta ze zdumienia.
“Co?”
„Musisz się dołożyć.”
Jej twarz uległa przemianie.
„Jak śmiecie!”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






