„Bez dużego wysiłku. Minimalny stres. Częsty monitoring.”
Usiadła obok łóżka.
„Ale w tej chwili stan was obojga jest stabilny”.
Oddychałem powoli.
„Kto przyszedł ze mną?”
„Aleric pojechał za karetką.”
Otworzyłem oczy.
„Naprawdę?”
„Przebywał w poczekalni kilka godzin”.
„Gdzie on jest?”
„Wyszedł jakieś dwie godziny temu.”
Zawahała się.
„Przyszła po niego młoda kobieta.”
Wiedziałem od razu.
Jarzębina.
Oczywiście, że tak.
Następnie Evelyn wyjęła kopertę z płaszcza.
„Zanim wyszedł, Aleric dał to dyżurce pielęgniarskiej.”
Otworzyłem.
W środku znajdowała się karta bankowa.
I odręczna notatka na papierze firmowym Sterling.
*Trzy miliony przelane na rachunek powierniczy.*
*Akceptuję ugodę bezwarunkowo.*
*To dziecko jest twoje.*
*Zrzekam się wszelkich praw.*
Przeczytałem to dwa razy.
Poza tym.
Aleric w końcu się poddał.
„Czy możesz potwierdzić, że pieniądze dotarły do Desmonda?”
„Wyobrażam sobie, że może.”
Podniosłem słuchawkę telefonu.
Siedemnaście nieodebranych połączeń.
Wszystko od Desmonda.
Zadzwoniłem do niego.
Odebrał po pierwszym dzwonku.
„Saraphina?”
„Nie śpię.”
Jego ulga była oczywista.
„Dziecko?”
“Bezpieczna.”
Ciężko wydychał.
“Dzięki Bogu.”
Zamknąłem oczy.
„Przejrzałem nagrania z ukrytej kamery”.
Moje ciało się napięło.
„Nagrało wszystko?”
“Tak.”
„Konfrontacja?”
“Tak.”
„Upadek?”
“Wszystko.”
Zatrzymał się.
„Jeśli chcesz podjąć kroki prawne w związku z tym, co się stało, mamy niezwykle mocne dowody”.
Nic nie powiedziałem.
„Saraphina?”
“NIE.”
Cisza.
“Co?”
„Nie zrobię tego.”
„Prawie straciłeś swoje dziecko”.
“Ja wiem.”
„To nie jest drobnostka.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






