Kiedy przestałam go kochać, przestałam czegokolwiek od niego potrzebować.
Nie byłam już panią Aleric Sterling.
Znów byłam Saraphiną Thorne.
Wtedy wydarzyło się coś, czego nikt z nas nie planował.
Przez trzy poranki budziłem się z mdłościami.
Zapach kawy wywołał u mnie odruch wymiotny.
Zrobiło mi się słabo, gdy wstałem.
Obwiniałem stres.
Trzeciej nocy, patrząc na swoje odbicie w lustrze w łazience, nagle coś sobie uświadomiłem.
Spóźniłem się.
Bardzo późno.
Prawie dwa miesiące.
Poczułem ucisk w żołądku.
Aleric był na kolacji.
Zamówiłam samochód do całodobowej apteki i kupiłam trzy testy ciążowe różnych marek.
Wróciwszy do posiadłości, zamknąłem drzwi łazienki.
Pierwszy test.
Pozytywny.
Drugi.
Pozytywny.
Trzeci.
Pozytywny.
Siedziałem na zimnej podłodze i patrzyłem na całą trójkę.
W ciąży.
Byłam w ciąży z mężczyzną, którego upadek aktywnie przygotowywałam.
Moje myśli stały się chaotyczne.
Gdybym zdecydowała się nie kontynuować ciąży, mogłabym zerwać wszelkie trwałe połączenia z Alerikiem.
Rozwód może być czysty.
Gdybym zatrzymała dziecko, jakaś część rodziny Sterlingów pozostałaby na zawsze związana ze mną.
Ale potem pojawiła się inna rzeczywistość.
Ta rodzina upokarzała mnie przez pięć lat, bo uważali, że nie mogę dać im dziedzica.
Teraz nosiłam w sobie dziecko poczęte w moim małżeństwie.
Prawowity potomek Sterlinga.
Dokładnie to, czego Eleanor uważała, że nie jestem w stanie zrobić.
Zapakowałam testy i zaniosłam je do zewnętrznego śmietnika, gdzie Estelle nigdy by ich nie znalazła.
Potem wróciłem do swojego pokoju.
Wysłałem wiadomość do Desmonda.
*Jestem w ciąży.*
Zadzwonił natychmiast.
„Jesteś pewien?”
„Trzy testy.”
Cisza.
„Co zamierzasz zrobić?”
„Zatrzymam dziecko”.
„Sarafina.”
Jego głos stał się ostrożny.
„Pomyśl, co to znaczy.”
„Już to zrobiłem.”
„Jeśli to dziecko się urodzi, rozwód stanie się o wiele bardziej skomplikowany”.
“Ja wiem.”
„Będziesz miał połączenie z Alericem.”
“Ja wiem.”
„Dlaczego więc?”
„Bo to dziecko też jest moje.”
Pozostał milczący.
Potem dodałem,
„A ponieważ Sterlingowie przez pięć lat powtarzali mi, że nie mogę dać im prawowitego dziedzica”.
Desmond zrozumiał natychmiast.
„Jeśli to będzie chłopiec…”
„Wpadną w panikę”.
„A jeśli to będzie dziewczynka?”
„Nadal będą panikować”.
Usiadłem na brzegu łóżka.
„Tak czy inaczej, nie mam już zamiaru pozwalać im decydować, ile warte jest moje ciało”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






