Zapisał imię i nazwisko oraz adres.
Gideon Cross.
Były śledczy ds. przestępstw finansowych.
Obecnie prowadzi prywatną firmę wywiadowczą specjalizującą się w dochodzeniach księgowych.
„Idź go zobaczyć.”
Desmond przesunął kartę w moją stronę.
„Powiedz mu, że to ja cię przysłałem.”
Agencja Gideona mieściła się w skromnym biurze w Tribeca.
Miał około sześćdziesięciu lat, był bezpośredni, praktyczny i nie interesował się dramatem.
Po wysłuchaniu opowieści pytał tylko o to, co ważne.
„Czy może Pani pobrać próbkę biologiczną od swojego męża?”
“Tak.”
„A dziecko?”
“Tak.”
„W takim razie DNA nie będzie trudne.”
Dostarczył sterylne materiały do pobrania próbek i wyjaśnił, jak należy się z nimi obchodzić.
„Co jeszcze?” zapytał.
„Chcę wiedzieć, co się mówi w moim własnym domu”.
Rozważył prośbę.
„Monitoring mieszkalny wiąże się z komplikacjami prawnymi”.
“Rozumiem.”
„Jesteś legalnym rezydentem i posiadasz tam udziały, co daje nam pewne możliwości gromadzenia informacji wywiadowczych. Ale nie wszystko, co zbierzemy, musi stać się dopuszczalnym dowodem”.
„Nie proszę tylko o dowody sądowe”.
„O co prosisz?”
„Muszę wiedzieć, co on planuje.”
Uzgodniliśmy, że kamery będą dyskretne.
Następny czwartek był idealny.
Aleric będzie w swoim biurze na Wall Street.
Eleanor zorganizowała imprezę brydżową w klubie wiejskim.
Wysłałem Estelle dwa miasta dalej, żeby odebrała zamówienie na specjalistyczne artykuły spożywcze.
Technik Gideona przybył ubrany w uniform luksusowej firmy HVAC.
W ciągu kilku godzin w pomieszczeniach, które były najważniejsze, zainstalowano maleńkie kamery.
Biuro Alerica.
Salon.
Nasza sypialnia.
Żłobek.
Kanały są połączone z ukrytą aplikacją na moim telefonie.
Tego wieczoru Aleric wrócił wcześnie.
Poszedł prosto do Juliana.
Otworzyłem karmę dla dzieci.
Wziął dziecko na ręce i zaczął powoli chodzić.
„Mój synu” – wyszeptał.
Zwiększyłem głośność.
„Tata buduje dla ciebie imperium”.
Pocałował Juliana w czoło.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






