Jego wyraz twarzy zmienił się z zaskoczenia na coś mroczniejszego.
„Serce bije mocno.”
Wyjąłem zdjęcie USG z torby i położyłem je na stoliku kawowym.
Eleanor zareagowała pierwsza.
Złapała ją.
„To jest niemożliwe.”
Przyglądała mu się gorączkowo.
„To musi być fałsz”.
„Fałszywe USG?”
„Mógłeś to pobrać.”
Aleric wstał.
„Mamo, przestań.”
Potem zwrócił się w moją stronę.
Jego twarz stała się zimna.
„Saraphino, naprawdę oczekujesz, że w to uwierzę?”
Spojrzałam na niego.
„Przez pięć lat” – powiedział powoli – „Estelle dodawała ci płynne środki antykoncepcyjne do porannego mleka migdałowego”.
Przez kilka sekund nie rozumiałem słów.
“Co?”
„Nie powinnaś móc zajść w ciążę”.
Pokój zdawał się przechylać.
Każdego ranka.
Ciepły napój migdałowy.
Powiedziano mi, że suplementy to witaminy wspomagające płodność.
Odwróciłem się w stronę Estelle.
Była cała biała.
„Estelle?”
Jej usta się otworzyły.
Nic nie wyszło.
Jej wzrok powędrował w stronę Eleanor.
Eleanor odwróciła wzrok.
Aleric westchnął niecierpliwie.
„Nie zawracaj sobie głowy jej przesłuchiwaniem.”
Spojrzałem na niego.
„Zamówiłem to.”
Moje ręce zrobiły się zimne.
„Kazałeś jej dać mi środki antykoncepcyjne?”
“Tak.”
„Bez mówienia mi?”
Nie okazywał wstydu.
„Nie mogłam ryzykować, że zajdziesz w ciążę, zanim Julian nie ustali swojej pozycji”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





