Cisza.
„Południowa dzielnica Nowego Jorku”.
Przesunąłem osadę znowu w jego stronę.
„Tak długo traktowałeś mnie jak bezrobotną ozdobę, że zapomniałeś, że kiedyś zawodowo zajmowałem się skomplikowanymi strukturami prawnymi”.
„Szantażujesz mnie.”
“NIE.”
„Grozisz, że mnie wydasz, jeśli ci nie zapłacę.”
„Oferuję negocjowane wyjście.”
Położyłem długopis obok umowy.
„Zapłać trzy miliony. Zrzeknij się praw rodzicielskich. Nie rób sobie krzywdy”.
„A co jeśli odmówię?”
„Mój prawnik składa dokumenty.”
Zatrzymałem się.
„Wtedy wszystko staje się możliwe do odkrycia”.
Wyraz twarzy Alerica pociemniał.
„Naprawdę wierzysz, że możesz mnie zniszczyć?”
„Próbuję cię zostawić.”
„To nie o to chodzi.”
„Kłamałeś mnie przez pięć lat”.
Mój głos pozostał niski.
„Utrzymywałeś inny związek.”
Odwrócił wzrok.
„Miałaś dziecko.”
Cisza.
„Potajemnie ingerowałeś w moje decyzje dotyczące rozrodu”.
Zacisnął szczękę.
„Potem przyprowadziłeś swojego syna do mojego domu i oczekiwałeś, że to ja go wychowam, podczas gdy ty i twoja matka śmiałyście się z tego, jak bardzo byłem od ciebie zależny”.
Przysunąłem długopis bliżej.
„A teraz dziwisz się, że się bronię.”
Nie wziął.
“W porządku.”
Wstałem.
„Masz dwadzieścia cztery godziny.”
Jego oczy podążały za mną.
„Jutro o tej porze albo otrzymam podpisaną umowę, albo Desmond zacznie składać dokumenty.”
Wyszedłem.
Estelle stała przy schodach, trzymając filiżankę herbaty.
Oczywiste było, że wszystko słyszała.
Wyglądała na przerażoną.
„Estelle.”
Spuściła wzrok.
„Trzymaj się od tego z daleka.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






