“Co?”
„Przez sześć lat martwiłam się, że poświęcasz dla niego zbyt wiele” – przyznała. Zamarłam. „Za każdym razem, gdy czekałaś na Noaha, broniłaś go, zmieniałaś plany, bo nie był zaproszony, zastanawiałam się, czy czujesz się za niego odpowiedzialna”.
“Mama…”
„Wciąż oceniałam waszą przyjaźń na podstawie tego, czego Noah może od was potrzebować”. Jej usta drżały. „Nigdy nie zawracałam sobie głowy ocenianiem jej na podstawie tego, co on od was daje”.
Nagle spojrzałam na te sześć lat inaczej. Lody po egzaminie na prawo jazdy. Ten głupi dinozaur w jego szafce. Obiady, kiedy nie mogłam mówić. Weranda, kiedy miałam złamane serce. Noah nie potrzebował, żebym go nosiła. Po prostu ciągle byliśmy dla siebie ważni.
„Więc jaki jest twój stan?” wyszeptałem.
Mama uśmiechnęła się przez łzy. „Nie idź dziś wieczorem, bo sześcioletnia Chrissy mu obiecała”. Ścisnęła moją dłoń. „Obiecaj mi, że pójdziesz, bo osiemnastoletnia Christina go wybiera”.
Zaśmiałam się. „Mamo, nie szłam ze względu na obietnicę. To właśnie przez tę obietnicę Noah kupił muszkę cztery miesiące wcześniej”.
To w końcu i ją rozśmieszyło.

Część ósma: Pierwszy taniec
Zeszliśmy na dół. Noah spojrzał na nas. „Długo ci zajęło”.
Mama podeszła prosto do niego. „Noah, czy mogę prosić o pierwszy taniec?”
Jego brwi poszybowały w górę. „Pani Jane, to nie bal maturalny”. Wybuchnęłam śmiechem. Mama i tak włączyła muzykę. Przez trzydzieści niezręcznych sekund Noah liczył kroki, podczas gdy mama co chwila szła w złym kierunku. W końcu westchnął. „Pani Jane, Chrissy tańczy lepiej”.
„Dlatego jest twoją randką”. Głos mamy złagodniał. „Dziękuję, że zostałaś”.
Noah zmarszczył brwi, jakby podziękował mu za to, że oddycha. „Ona też zostaje”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






