„Poprosiłeś o jeden?”
“NIE.”
„Czy rozmawialiście o czymś takim?”
“NIE.”
„Planujesz podpisać jakąś umowę?”
„Absolutnie nie.”
Clara zdjęła okulary.
“Dobrze.”
Położyła je na stole.
„Ta kobieta albo straciła rozum, albo nabyła niezwykle kreatywnego rozumienia granic”.
Pokazałem jej zrzuty ekranu.
Clara powiększyła wpis w kalendarzu.
„Czy znasz notariusza?”
“NIE.”
„Może to być cokolwiek” – powiedziała. „Planowanie majątku. Bankowość. Autorytet medyczny”.
„Albo coś, co oczekują, że podpiszę bez uważnego przeczytania.”
Clara spojrzała na mnie.
„Jesteś zły.”
“NIE.”
„Powinieneś.”
„Będę zły, gdy dowiem się, co mnie złości.”
To ją rozśmieszyło.
„Oto Beverly, którą pamiętam.”
Clara nalała kawy z ekspresu dla personelu.
A potem mnie zaskoczyła.
„Towarzystwo historyczne otrzymało dotację.”
„Po co?”
„Digitalizacja starych ksiąg wieczystych i rejestrów spadkowych. Potrzebny jest ktoś, kto rozumie system indeksowania sprzed 1980 roku”.
Zaśmiałem się.
„Ten system zaprojektowali wariaci”.
„Dlatego wszyscy poniżej czterdziestki uważają, że to starożytna magia”.
„Ile godzin?”
„Piętnaście tygodniowo.”
Przyjrzałem się aplikacji.
Miesiąc wcześniej powiedziałbym, że nie.
Miałam Leo.
Sprawunki.
Zobowiązania rodzinne
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






