Głównie nieruchomości.
Wyciągnąłem rękę.
„Czy mogę zobaczyć dokument?”
Daniel spojrzał na Judytę.
A potem z powrotem na mnie.
„Jesteś proponowanym dyrektorem. Oczywiście.”
Judith gwałtownie wypuściła powietrze.
Dał mi pakiet.
Czytam.
Pierwsze dwie strony dotyczyły decyzji finansowych.
Następna dotyczyła opieki zdrowotnej.
A potem bankowość.
Następnie zarządzanie nieruchomościami.
Na stronie siódmej zawarto zapisy przyznające wyznaczonemu agentowi uprawnienia do negocjowania, obciążania, refinansowania, dzierżawy lub sprzedaży nieruchomości.
Agent:
Michał Miller.
Alternatywny:
Judith Miller.
Mój podpis czekał na dole.
„Ciekawe” – powiedziałem.
Judith skrzyżowała ramiona.
„To standard.”
„Czytanie również.”
„Beverly, jeśli jutro spadniesz…”
„Zadzwoniłbym pod numer 911.”
„Jeśli stracisz zdolność do działania…”
„Wtedy Michael i ja moglibyśmy omówić odpowiednie planowanie prawne z prawnikiem reprezentującym moje interesy”.
Przyjechała ciężarówka Michaela.
Judyta musiała go wezwać.
Podszedł do ganku wyglądając na nieszczęśliwego.
“Mama.”
„Czy wiedziałeś o tym?”
Spojrzał na Judith.
To wystarczyło.
„Ile wziął sobie prawnik?”
“Mama-“
“Ile?”
„Osiemset.”
„A kto zapłacił?”
Kolejna cisza.
„Nasze wspólne konto”.
Podałem Danielowi pakiet.
„Nie podpiszę”.
Daniel natychmiast skinął głową.
„W takim razie moja rola kończy się w tym miejscu”.
Judith zacisnęła szczękę.
“Cienki.”
Daniel odszedł.
Spodziewałem się, że Judith wybuchnie.
Nie, nie zrobiła tego.
To mnie jeszcze bardziej przestraszyło.
Spojrzała na mnie z wyrazem twarzy, jaki widziałem u prawników po wydaniu niekorzystnego orzeczenia.
Nie pokonany.
Przeliczanie.
„Utrudniasz wszystko bardziej, niż to konieczne.”
„Dla kogo?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






