Przeczytałam je kilka razy.
To nie było moje imię.
Ponownie spojrzałam na datę urodzenia.
Różniła się od mojej.
Zaczęły mi drżeć ręce.

Czytałam dalej.
W dokumencie znajdowała się diagnoza, przez którą w ostatnich dniach myślałam o własnej śmierci.
Ale ten raport medyczny nie należał do mnie.
— Chce pani powiedzieć, że wyniki należały do innej kobiety? — zapytałam.
— Na to wygląda — odpowiedziała ostrożnie pracownica kliniki. — W tej chwili prowadzimy wewnętrzne wyjaśnienia.
Zamknęłam oczy.
Przez kilka dni patrzyłam na morze i myślałam, że przyjechałam tutaj pożegnać się z życiem.
A teraz okazywało się, że przyczyna mojego strachu mogła być zupełnie cudza.
Niemal natychmiast zadałam jednak inne pytanie:
— A gdzie jest teraz ta kobieta?
Pracownica zamilkła.
— Próbujemy się z nią skontaktować.
Poczułam niepokój.
Okazało się, że inna kobieta otrzymała moje wyniki.
Mogła usłyszeć od lekarza, że wszystko jest w porządku.
I żyć dalej, niczego nie podejrzewając.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





