Znowu poszłam nad morze.
Usiadłam na brzegu i wyjęłam z torby starą fotografię.
Byliśmy na niej razem z mężem — młodzi i szczęśliwi.
Uśmiechnęłam się i cicho powiedziałam:
— Hans, chyba jednak wróciłam.
Potem schowałam fotografię i ruszyłam w stronę dzieci.
Nie chciałam już liczyć pozostałych dni.
Chciałam po prostu je przeżywać.
Jeden po drugim.
Bo czasami życie przypomina nam o swojej wartości w najbardziej nieoczekiwany sposób.
I być może najważniejsze nie jest to, ile lat nam zostało.
Najważniejsze jest to, by w końcu nauczyć się dostrzegać dni, które już mamy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





