CZĘŚĆ 2
Pilotem był Victor Sloane.
To było pierwsze potwierdzenie, którego potrzebowali agenci. Victor poinformował firmę czarterową, że zmienia pilota z powodu nagłego wypadku medycznego, nieświadomy, że firma współpracuje w śledztwie.
Evan usiadł obok mnie, kładąc lekko jedną rękę na moim kolanie.
„Byłeś oschły” – powiedział.
„Bałem się”.
„O mnie?”
Zmusiłem oddech do drżenia. „Utraty wszystkiego”.
Jego oczy rozbłysły na dźwięk słowa wszystko.
Helikopter wzniósł się nad srebrzystą taflą oceanu. Victor przechylił się na zachód, z dala od zatwierdzonej trasy. Agent Ruiz mówił cicho przez moją ukrytą słuchawkę.
„Mamy dźwięk. Niech mówi.”
Położyłam rękę na brzuchu. „Mówiłeś, że papiery transferowe ochronią nasze dziecko”.
„Zrobią to.”
„A co jeśli coś mi się stanie?”
Evan spojrzał na Victora. „Wtedy wszystko idzie dokładnie tam, gdzie powinno”.
Arogancja w jego głosie niemal złamała mi spokój. Nasza córka poruszyła się we mnie, cichym, uporczywym drżeniem. Przez jedną straszną sekundę wściekłość zagłuszyła trening. Miałam ochotę podrapać go po twarzy i zapytać, jak mógłby zaplanować zamordowanie dziecka, które czuł kopiąc pod dłonią.
Zamiast tego szepnąłem: „Czy ten samochód należał też do ciebie?”
W kabinie zapadła cisza.
Victor mruknął: „Nie odpowiadaj na to pytanie”.
Evan się roześmiał. „Nie będzie tego powtarzać”.
I tak to się stało.
Przysunął się bliżej. „Hamulce powinny były skończyć się tygodnie temu. Victor wynajął idiotę. Tu jest czyściej”.
Agent Ruiz powiedział: „Zeznanie zostało spisane”.
Nie spuszczałam wzroku z Evana. „Nigdy mnie nie kochałeś”.
Wziął moje milczenie za poddanie się, a ostrożność za strach.
„Podobało mi się to, co można było kupić za twoje imię.”
Wyjął z marynarki złożony dokument. To była ostateczna autoryzacja akcji.
„Naciśnij kciuk tutaj.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






