Tata nie pił ze względu na nią.
Jej twarz, uszy, włosy i pryszcze nigdy nie były przyczyną czyjegoś nieszczęścia.
Była dzieckiem próbującym przetrwać wśród dorosłych, którzy nie wiedzieli, jak być dorosłymi.
A teraz, mając trzydzieści lat, wreszcie pozwoliła sobie przestać czuć się winną.
Galina nalała herbaty.
– No cóż, Wieroczko, nadal uważasz, że życie poszło w dół?
Wieroczka spojrzała na matkę, potem na Galinę i uśmiechnęła się.
– Nie. Po prostu długo jechała po złej drodze.
– A teraz?
– A teraz prowadzę sam.
I po raz pierwszy od wielu lat nie chciała chować uszu za włosami.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






