Jednak więźniowie nadal z niej naśmiewali się.
Gdy przechodziła wzdłuż krat, niektórzy ludzie celowo kucali, aby być na jej poziomie.
Inni gwizdali na niego za jego plecami.
— Hej, mała, udało ci się dotrzeć tylko do najniższej półki?
— W domu na pewno nie może zabraknąć mebli dziecięcych.
— A może mieszkasz w domku dla lalek?
— Nie, musiała uciec z filmu o hobbitach.
Za każdym razem na korytarzu rozbrzmiewały głośne wybuchy śmiechu.
Niektórzy nawet opuszczali ręce i machali nimi przed jej twarzą, żeby z niej kpić. Ale kobieta nigdy nie odpowiedziała. Po prostu wykonywała swoją pracę.
Przeprowadzała inspekcję cel, towarzyszyła więźniom, pisała raporty i rozmawiała ze wszystkimi z tym samym spokojem.
Z tego właśnie powodu kpina stawała się coraz bardziej brutalna.
Więźniowie uznali, że się bała.
Myśleli, że administracja przysłała kogoś, kto nigdy nie będzie w stanie utrzymać porządku. Takiego zdania był zwłaszcza jeden z najbardziej imponujących więźniów. Wysoki i pokryty tatuażami, cieszył się szacunkiem innych i przywykł do tego, że wszyscy się go boją.
Za każdym razem, gdy kobieta przechodziła obok niego, zaczynał głośno opowiadać nowy dowcip.
Pewnego dnia, podczas wyjścia na dziedziniec, dobrowolnie opuścił szeregi i powoli do niej podszedł, aż niemal jej dotknął.
Pozostali więźniowie natychmiast się zatrzymali. Wszyscy zrozumieli, że zaraz rozpocznie się przedstawienie.
Mężczyzna spojrzał na nią i uśmiechnął się pogardliwie.
— Hej, krasnoludzie, kto ci dał prawo nami dowodzić? Twoje ręce są krótsze niż moje palce.
Kobieta spojrzała mu spokojnie prosto w oczy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






