Uśmiechnęłam się ciepło. „Sporządź dokumenty. Możemy je podpisać w dniu ślubu”. Oczy Marcusa rozbłysły triumfem. Naprawdę wierzył, że wygrał. Nie wiedział jednak, że Arthur Mercer już przeglądał każdy dokument, który im przedstawili.
Dwa dni później umówiłem się z Clarą potajemnie, korzystając z dwugodzinnego okienka w każdy czwartek, kiedy Evelyn uczęszczała na posiedzenia swojego komitetu. Kiedy zobaczyła mnie wchodzącego do wejścia dla obsługi, omal nie wpadła w panikę. „Danielle, oszalałaś? Jeśli dowiedzą się, że tu wróciłaś…”
„Widziałem, co ci zrobili tamtej nocy, Claro” – powiedziałem cicho.
Clara zamarła, a jej twarz odpłynęła. Wyłożyłam wszystko, co odkrył Arthur Mercer – rachunki za leczenie jej ojca, bankructwo rodziny, fałszywe przelewy. Opadła na krzesło i cicho płakała. „Zabrali mi wszystko” – wyszeptała. „Mój mąż nas zrujnował i uciekł. Kiedy skończyły się pieniądze, jego matka powiedziała mi, że jeśli pójdę na policję, mojego ojca wyrzucą na ulicę i skazali na śmierć”.
Wziąłem jej posiniaczone dłonie w swoje. „Nie wyjdę za Marcusa”.
Clara spojrzała na mnie przerażona. „To uciekaj, Danielle! Wynoś się, zanim cię złapią!”
„Nie” – odpowiedziałam stanowczo. Wyciągnęłam z torebki telefon na kartę i wręczyłam jej go. „Pozwolę im myśleć, że ślub przebiega zgodnie z planem. Pomożesz mi zebrać dokumentację z domowego biura Arthura. A kiedy to się skończy, przeniosę twojego ojca do ośrodka, gdzie nigdy więcej nie będą mogli go dotknąć”.
Po raz pierwszy odkąd ją poznałem, dostrzegłem błysk czegoś nowego w oczach Clary. Wściekłość.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






