— Powiedział, że nie będę robił scen przed jego znajomymi.
W pokoju zrobiło się tak cicho, że słychać było tylko rytmiczne piknięcia monitora.
— Co było potem? — zapytała Aisha.
Colton zmarszczył czoło.
— Powiedział, że jestem już duży i mam przestać zachowywać się jak dzidziuś. Złapał mnie za rękę i zaprowadził na pomost.
Poczułam, jak mięśnie szczęki mi twardnieją.
Ślad na nadgarstku.
— A uraz głowy? — zapytała Aisha bardzo spokojnie. — Pamiętasz, czy się uderzyłeś?
Chłopiec zawahał się.
— Jak próbowałem odejść, tata mnie odwrócił. Poślizgnąłem się i uderzyłem o metalową skrzynkę na pomoście.
Melissa zbladła.
— Boże.
— Tata powiedział, żebym nie przesadzał. I że jak teraz nie wejdę do wody, wszyscy będą się ze mnie śmiali.
Colton zaczął płakać.
— Wszedłem. Dopłynąłem do czerwonej boi. Potem nie mogłem nabrać powietrza. Chciałem wołać, ale… nie mogłem.
Melissa pochyliła się nad nim i objęła go ostrożnie.
Aisha spojrzała na mnie.
Nie musiała nic mówić.
To już nie był zwykły wypadek.
Kiedy wyszłyśmy na korytarz, czekał tam ochroniarz szpitala i dwóch policjantów.
Darren stał po drugiej stronie poczekalni.
Na ich widok zrobił krok do tyłu.
— To jakieś szaleństwo — powiedział. — Piper was nakręciła, prawda?
Jeden z funkcjonariuszy podszedł do niego.
— Pan Darren Hayes?
— Tak.
— Musimy zadać panu kilka pytań dotyczących zdarzenia nad jeziorem.
Darren spojrzał na matkę.
— Mamo, powiedz im.
I wtedy wydarzyło się coś, czego nigdy nie zapomnę.
Matka nie spojrzała na Coltona ani na Melissę
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





