I tak ugotowałam. Kurczak, ziemniaki, zielona fasolka. Wyłożyłam wszystko na talerze i postawiłam dwa dania na stole. Daniel usiadł. Vanessa została na kanapie, wpatrując się w ekran.
„Kolacja gotowa” – powiedziałem.
„Przynieś to tutaj” – powiedziała Vanessa, machając ręką, nie odwracając się.
Spojrzałem na nią. „Możesz jeść przy stole”.
W pokoju zapadła cisza, słychać było jedynie śmiech dochodzący z telewizora.
Krzesło Daniela zaskrzypiało. „Co właśnie powiedziałeś?”
„Powiedziałem, że może jeść przy stole” – odpowiedziałem. „Nie będę serwował obiadu komuś wpatrzonemu w telewizor, jakbym był wynajętym pomocnikiem”.
Vanessa w końcu spojrzała, krzywiąc się. „Wow. Dwa dni i ona już myśli, że to miejsce jest jej własnością”.
Daniel przeszedł przez pokój tak szybko, że instynktownie się cofnęłam.
„Przeproś” – warknął.
“NIE.”
Jego dłoń uderzyła mnie w twarz, zanim zdążyłam się poruszyć. Ostry ból przeszył mój policzek. Zadzwoniło mi w uszach. Na sekundę wszystko zamarło – niebiesko-białe błyski telewizora, usta Vanessy lekko rozchylone, Daniel ciężko oddychający przede mną.
Wtedy coś we mnie pękło na pół.
Bez wahania odepchnęłam jedzenie z całej siły. Talerze roztrzaskały się o podłogę. Kurczak poślizgnął się po płytkach. Miska z zieloną fasolką roztrzaskała się przy butach Daniela.
Spojrzałem mu prosto w oczy i powiedziałem: „Właśnie popełniłeś największy błąd w swoim życiu”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






