Wtedy zrozumiałem żądanie śniadania. Chloe nigdy nie chciała jajek. Potrzebowali zainscenizowanej kłótni, zdemolowanego pokoju i nagrania, na którym wyglądam na niezrównoważonego. Policzek Ryana miał mnie sprowokować do reakcji. Ich montaż nagrania miał się rozpocząć po uderzeniu.
„Zaplanowałeś to” – wyszeptałem.
„Planowałem chronić to, z czym nie mogłeś sobie poradzić” – powiedział Ryan.
Chloe otworzyła mój telefon ze skanem mojej śpiącej twarzy i pokazała mi e-maila zaadresowanego do zarządu. Ogłoszono w nim, że idę na zwolnienie lekarskie i że w południe mianuję Ryana moim pełnomocnikiem.
Do południa pozostało czterdzieści minut.
Wtedy Chloe popełniła swój pierwszy błąd.
Wspomniała o koncie na Kajmanach.
Tylko trzy osoby wiedziały, że biegli sądowi wykryli tam brakujące fundusze firmy: ja, mój prawnik i złodziej. Chloe właśnie się przedstawiła.
Opuściłem ramiona. „Co mam podpisać?”
Ryan się zrelaksował.
Zaprowadził mnie do gabinetu, jedną ręką obejmując moje ramię. Chloe szła za nim z teczką. Elaine została, wycierając rozlaną kawę, jakby chciała wymazać tę scenę.
W gabinecie Ryan położył przede mną długopis i postawił telefon na statywie.
„Powiedzmy, że ty mnie pierwszy zaatakowałeś.”
Wpatrywałam się w kamerę. „Nazywam się Leah Hartwell. Dziś rano, o ósmej czterdzieści sześć, mój mąż mnie zaatakował po tym, jak zmówił się ze swoją siostrą, żeby przejąć kontrolę nad moją firmą”.
Ryan rzucił się po telefon.
Kopnęłam biurko, które stanęło mu na drodze, i pobiegłam do okna, ale Chloe złapała mnie za szlafrok i pociągnęła do tyłu. Ryan złapał mnie za oba nadgarstki.
Potem zgasły wszystkie światła.
Spod podłogi zaczęła wyć syrena.
Chloe krzyknęła: „Co zrobiłeś?”
„Nic nie zrobiłem.”
Z dołu dobiegł przerażony głos Elaine. „Ryan, przy bramie są ludzie!”
Światła reflektorów przesunęły się po ścianach. Na zewnątrz zatrzymały się trzy czarne pojazdy. Ryan spojrzał przez zasłony, po czym odwrócił się z paniką w oczach.
„Przyjechali wcześnie” – wyszeptał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






