Myślałam, że przez dwadzieścia lat będę wierzyć, że moje małżeństwo jest bezpieczne.
W końcu skinąłem głową.
„Dobrze. Sobota. Druga.”
Clark się uśmiechnął.
Po raz pierwszy od rozwodu nadzieja po cichu powróciła.
Nie miałam pojęcia, że moje dzieci planują coś własnego.
Albo że jedno małe pudełko z prezentem zmieni wszystko.
—
Muzyka rozbrzmiewała na podwórku, dzieci pluskały się w basenie, a goście śmiali się na patio.
Clark wygodnie usiadł obok mnie.
Odegrał swoją rolę naturalnie.
Prawie zbyt naturalnie.
Co chwila zerkałem w stronę bramy.
Nagle pojawił się Ethan, trzymając w ręku starannie zapakowany prezent.
Spojrzał poważnie na Clarka.
„Kiedy tata tu przyjedzie, możesz mu to dać? To od nas, dzieci.”
Clark spojrzał na mnie, zanim przyjął propozycję.
„Jasne, Ethan. Cokolwiek potrzebujesz.”
Prawie zapytałem, co jest w środku.
Ale Ethan zniknął, zanim zdążyłem.
Właśnie w tym momencie otworzyła się brama wjazdowa.
Jordan wszedł pewnym krokiem, opierając jedną rękę na plecach Percy’ego.
Miała na sobie markową sukienkę, która prawdopodobnie kosztowała więcej, niż ja wydałam na zakupy spożywcze w ciągu miesiąca.
Wszystkie rozmowy w pobliżu stały się łagodniejsze.
„Oto ona” – zawołał Jordan z uśmiechem. „Matka solenizanta”.
Powoli wciągnąłem powietrze.
Dłoń Clarka lekko spoczęła na moich plecach, uziemiając mnie.
„Jordan” – powiedziałem spokojnie. „Percy.”
Percy skinął mi uprzejmie głową, jednocześnie swobodnie rozglądając się po podwórku.
Wtedy Jordan zauważył Clarka.
Spojrzał na niego raz.
Poza tym.
Nagle się roześmiał.
Głośno.
Okrutnie.
„Chyba sobie ze mnie żartujesz” – powiedział, ocierając wyimaginowane łzy. „On? Z tobą?”
„Jordan, proszę.”
„Nie, serio”. Wskazał na Clarka. „Taki facet. Czy ty w ogóle ostatnio spojrzałeś na siebie w lustrze? Daj spokój”.
Gorąco rozlało się po mojej twarzy.
Percy ukryła uśmiech za kieliszkiem wina.
Chciałbym, żeby ziemia mnie pochłonęła.
Clark zachował całkowity spokój.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






