Włączyłem komputer i otworzyłem plik główny gali Whitestone.
Oczywiście, że miałem ten plik.
Moja firma projektowała to wydarzenie.
Ethan nalegał, żebym sam zajął się kontraktem.
„To będzie dobre dla nas obu” – powiedział dwa miesiące temu. „Wkład rodziny Carterów”.
Teraz zrozumiałem.
Chciał, żebym wszedł do systemu, bo myślał, że rozumie, jak funkcjonuję. Wierzył, że nigdy nie zaryzykuję zniszczenia dobrego imienia. Wierzył, że przedłożę perfekcję nad zemstę.
Miał częściowo rację.
Nigdy nie chciałbym zniszczyć swojej reputacji.
Zaplanowałbym jego zniszczenie w sposób idealny.
Gala miała się odbyć następnego wieczoru o godzinie szóstej w sali balowej hotelu Crescent. Pięciuset potwierdzonych gości. Podest prasowy z tyłu. Trzy ekipy filmowe. Film z podziękowaniami dla darczyńców. Przemówienie Ethana o ósmej piętnaście. Głosowanie zarządu o dziewiątej. Serwis szampana o dziewiątej trzydzieści.
Przemówienie Ethana było sednem wieczoru.
To właśnie stamtąd zamierzał dowodzić pomieszczeniem.
Więc tam zabrałbym mu pokój.
Otworzyłem harmonogram produkcji i zacząłem wykonywać połączenia.
Nie są to telefony desperackie.
Zmierzone.
Ludzie, których lubiłam, wybierali mnie, bo moje imię oznaczało kontrolę.
Najpierw zadzwoniłem do mojego dyrektora audiowizualnego, Marcusa.
„Powiedz mi, czy ostateczna wersja nagrania nadal nadaje się do edycji” – powiedziałem.
Zaśmiał się cicho. „Madison, uwielbiam, kiedy witasz mnie tak, jakby bomba już została podłożona”.
„Czy można to edytować?”
„Do jutra do południa.”
„Dobrze. Potrzebuję przygotowanej prywatnej wkładki.”
„Jakiego rodzaju?”
„Takie, które nie mogą zostać przypadkowo uruchomione wcześniej, do których nikt poza tobą nie ma dostępu i których nie da się powiązać z systemem hotelowym”.
Nastąpiła chwila ciszy.
„To brzmi drogo.”
“To jest.”
Kolejna pauza. „Prześlij mi aktywa”.
Następnie zadzwoniłam do Niny, mojej głównej planistki.
„Chcę, żebyś jutro poprawił rozmieszczenie stołów.”
„O tej porze?”
„Tak. Przenieś Sophię Bennett ze stolika numer dwanaście do stolika numer trzy.”
„Stolik numer trzy jest na środku z przodu.”
“Ja wiem.”
„Czy jest jakiś powód?”
“Tak.”
Nina czekała.
Nic nie powiedziałem.
W końcu odpowiedziała: „Zrozumiałam”.
Właśnie dlatego Nina była warta każdego dolara, którego jej zapłaciłem.
Potem zadzwoniłam do dyrektora ds. komunikacji w Whitestone, nerwowej kobiety o imieniu Claire, która zdawała się panicznie bać zdenerwowania darczyńców.
„Claire” – powiedziałam ciepło – „muszę dziś wieczorem potwierdzić na piśmie ostateczną kolejność prelegentów. Żadnych niespodziewanych uzupełnień. Żadnych poprawek z biura Ethana bez mojej zgody”.
„Dr Carter wspomniał, że może liczyć na osobiste podziękowania podczas swojego wystąpienia”.
„Jestem tego świadomy.”
„Powiedział, że to ważne.”
„Jestem pewien, że tak. Wyślij mi program końcowy.”
Zawahała się. „Czy wszystko w porządku?”
Spojrzałem na teczkę leżącą na moim biurku.
„Wszystko jest dokładnie takie, jakie być powinno.”
O godzinie dziesiątej dom nadal był pusty.
O dziesiątej piętnaście zadzwonił Ethan.
Odczekałem, aż telefon zadzwoni dwa razy, zanim odebrałem.
„Cześć” powiedziałem.
„Madison”. W jego głosie słychać było to wypolerowane zmęczenie, którego używał, gdy chciał, żeby nieobecność wydawała się szlachetna. „Przepraszam, utknąłem na spotkaniach”.
„Z Whitestone?”
„Tak. Chaos w fundacji. Wiesz, jak to jest.”
“Ja robię.”
Zapadła między nami cisza. Może usłyszał coś w moim głosie. Może poczucie winy wyostrzyło jego zmysły.
„Wszystko w porządku?” zapytał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






