„Ponieważ masz spotkanie w poniedziałek i ktoś musi cię zawieźć.”
Emily zakryła twarz jedną ręką.
Jej ramiona zadrżały raz.
Pozostałam nieruchoma, walcząc z chęcią rzucenia się naprzód i poczucia, że zostałam wybaczona.
Po czym opuściła rękę.
„Nie rób tego, bo czujesz się winny.”
„Nie zrobię tego.”
„Nie rób tego, bo myślisz, że to czyni cię dobrym człowiekiem”.
„Ja też nie jestem tym zdziwiony.”
To prawie wywołało uśmiech na jej twarzy.
Prawie.
Odsunąłem krzesło naprzeciwko niej i zatrzymałem się.
„Czy mogę usiąść?”
Przyglądała mi się przez dłuższą chwilę.
Następnie skinęła głową.
Więc usiadłem.
Przez następne kilka tygodni woziłem ją na spotkania lekarskie.
Dowiedziałem się, gdzie parkować.
Dowiedziałem się, która winda jest najszybsza.
Dowiedziałem się, że Emily nie znosiła leków o smaku winogronowym i udawała, że szpitalny pudding jest w porządku, ponieważ pielęgniarki były zajęte, a ona nie chciała nikomu sprawiać kłopotu.
W samochodzie trzymałam teczkę z planem opieki, dokumentami dotyczącymi wizyt, listą leków i notatkami z ubezpieczenia.
Zadzwoniłem do biur.
Zapisałam czasy.
Pojawiłem się.
Nie idealnie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






