Moje oczy natychmiast powędrowały w jej stronę. „Jak?”
„Zaadresowane do Teresy” – powiedziała cicho. „Twoja córka”.
Słysząc imię mojej córki wypowiadane z ust obcej osoby, poczułam się, jakby dłoń powoli zacisnęła się na moim gardle. „Czytałaś?”
„Pierwsza strona.”
„Nie miałeś prawa.”
„Wiem” – powiedziała. Żadnego wytłumaczenia, żadnej obrony. To jakoś utrudniało mi utrzymanie w sobie tyle gniewu, ile bym chciał.
Madeline cofnęła się o krok. „Przestałam czytać, kiedy zrozumiałam, o co chodzi. Twój adres był na kopercie. Nie wiedziałam, czy nadal tu mieszkasz, ale też nie mogłam się zmusić, żeby ją wyrzucić”.
„Mógłbyś to wysłać pocztą.”
„Mógłbym.”
„To dlaczego tego nie zrobiłeś?”

Jej wzrok padł na spódnicę sukienki. „Bo napisałaś, że ani razu nie widziałaś swojej córki w tej sukience”.
Przycisnęłam list do piersi. „Sukienka przetrwała” – powiedziałam. „Teresa nie”.
Jej twarz złagodniała. „Masz rację. Przepraszam”. Sięgnęła ponownie do zapięcia na szyi. „Zostawię to tobie”.
Powinnam była od razu powiedzieć „tak”. Zamiast tego wpatrywałam się w te nierówne perły. „Planujesz je usunąć?” – zapytałam.
Delikatnie dotknęła ramienia. „Nie. Podoba mi się, że nie są idealne”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






